- Cześć Harry. - powiedziałem spoglądając na zaspanego chłopaka. Harry bez skrępowania wstał z łóżka ukazując mi się w całej okazałości. Niemal dostałem zawału, widząc chłopaka tak, jak go Bóg stworzył. Przeciągnął się głośno ziewając, a następnie powolnym krokiem zgarniając swoje bokserki z ziemi ubrał je i ponownie się ułożył koło mnie. Leżąc oszołomiony nie umiałem wydać z siebie żadnego dźwięku. Co to do cholery miało znaczyć? Upiłem się i zachciało mi się seksu ze Stylesem?!
- Drink który piłeś, miał dosypane prochy. Nieźle cię pozamiatało. - stwierdził chłopak spoglądając rozbawiony w moje oczy. Poczułem się nieswojo. Nie wiem jak się zachować. Leżenie nago w łóżku z prawie obcym chłopakiem, nie należało do moich codziennych czynności. - Przez jakiś czas tańczyliśmy i uwierz mi, jesteś niesamowitym tancerzem, nawet jak nogi ci się plączą. - kontynuował wypowiedź śmiejąc się, a ja czułem, że płonę ze wstydu. - Co lepsze, poczułem się zmęczony i poszedłem właśnie do tego pokoju. I po niecałej godzinie zawitał tu nie kto inny, jak Niall! - wykrzyknął. - Wgramoliłeś mi się do łóżka nic nie mówiąc i zasnąłeś, zanim zdążyłem policzyć do trzech. Pewnie myślisz, że uprawialiśmy seks? - zapytał na co ja kiwnąłem głową i czekałem na kontynuację - Niestety nie uprawialiśmy seksu Niall. - powiedział i wstał kierując się do drzwi. - Niestety. - powtórzył.
Dalej leżałem w obcym łóżku, zapewne należącym do Caroline. Pokój był cały w plakatach różnych kapeli rockowych, na fotelu w rogu pokoju leżała sterta ubrań, a na biurku obok laptopa walały się kosmetyki. Typowy pokój nastolatki nie mógł by istnieć bez wielkiej szafy otwartej na oścież. Pewnie właścicielka przed imprezą przymierzała pełno ciuchów by prezentować się dobrze. Zdecydowanie, każda dziewczyna taka była. Ale nie Kate. Ona znała swoją wartość, nie potrzebowała milionów ciuchów i błyskotek. Oczywiście wczorajsza impreza to inna bajka, bo jak mówi Kate: do roli się trzeba odpowiednio przygotować. Coś w mojej przyjaciółce było takiego, że wszyscy ją uwielbiali. Nigdy nie zadawała niepotrzebnych pytań i miała wyczucie, jeśli chodziło o delikatne sprawy. Zawsze mogłem się przed nią otworzyć, czy nawet płakać na jej ramieniu. Większość osób uważa to za gejowskie, ale tak własnie było. Posiadałem niezaprzeczalnie najlepszą przyjaciółkę na świecie.
Nie wiem ile czasu tu leżałem, ale ten stan błogiego lenistwa bardzo mi odpowiadał. Jednak musiałem zdecydować się na zejście na dół i zetknięcie się oko w oko ze samą właścicielką, która swoją drogą nie powinna być przypadkiem w swoim pokoju ?
Schodek za schodkiem, aż w końcu dotarłem na parter. Powietrze cuchnące alkoholem dostawało się do moich nozdrzy, jakby na dłużej tam zostając, zawroty głowy spowodowane kacem zasiliły się, a widok przyprawił mnie o palpitacje serca. Dom przypominał jakąś okropną ruderę. Pełno walających się plastikowych kubków, butelek wódki, puszek po piwach i jakieś przypadkowe leżące ofiary zapominające, że wśród jeszcze trzymających się na nogach ludzi się nie zasypia. Niektórzy poprzyklejani taśmą do kanapy, niektórzy cali w niby śmiesznych rysunkach i narysowanych penisach przyozdabiających ich twarze. Minąłem leniwie salon i ruszyłem w stronę kuchni po drodze napotykając wielkie lustro. Moje włosy wyglądały jakby szczotki nie widziały, oczy sine, podkrążone, z przekrwionymi białkami. Jednak to, co zobaczyłem później było najgorsze. Stałem całkowicie nagi i płonąłem ze wstydu ciesząc się jednak, że wszyscy polegli śpią. Rzuciłem się pędem na górę w celu odnalezienia moich ubrań w pokoju, w którym rzekomo się rozebrałem. Jednak ktoś bardzo pragnął mi pokrzyżować plany.
- Tomlinson! - wykrzyknąłem przerażony przeskakując co drugi schodek.
- Witaj - powiedział schodząc powoli, schodek po schodku. Zmierzył mnie wzrokiem, na co natychmiast zakryłem się rękoma, gdyż nigdy nie uważałem, że mam atrakcyjne ciało. Nagle oprzytomniałem. Przecież nie mam być wstydliwy. Dumnie uniosłem głowę i skrzyżowałem ręce na piersi.
Louis tylko minął mnie z figlarnym uśmiechem i na koniec klepnął mnie w pośladek. Pisnąłem jak dziewczynka oblewając się jeszcze większym rumieńcem, o ile było to możliwe i szybko pobiegłem w stronę pokoju.
Szykując się do snu zastanawiam się jak przetrwam karę od rodziców. Tak. Dobrze przeczytaliście. Dostałem szlaban na wychodzenie z domu, po tym jak rodzice zobaczyli mnie u progu całkowicie skacowanego, z bluzką ubraną tył na przód. Nie pomogły tłumaczenia, że nic mi się nie stało i świetnie się bawiłem. Zostałem uziemiony na cały tydzień. Sobota minęła mi nieciekawie jak się domyślacie. Powrót to domu w porze obiadowej nie był dobrym pomysłem. Mama akurat krzątała się w kuchni, koło której, chcąc-nie chcąc musiałem przejść. Jak tylko mnie zobaczyła zaczęła krzyczeć, a w mojej głowie wszystko odbijało się echem. Przysięgałem sobie, że już nigdy nie będę sięgał po cudze drinki. Prochy dosypane do wczorajszego drinka na tyle zamroczyły mi umysł, że sięgałem po kolejne bez zastanowienia.
Stuk, stuk!
Rozległo się po moim pokoju pukanie. Przestraszony spojrzałem na okno i ujrzałem za nim moją przyjaciółkę. Szybko je otwarłem i pomogłem jej wejść do środka.
- Oszalałaś!? - krzyknąłem - Przecież mogłaś spaść!
- Spokojnie! Nic mi nie jest, a poza tym nie wrzeszcz bo obudzisz rodziców. Ubieraj się.
- Mam szlaban. - mruknąłem zrezygnowany.
- No i własnie dlatego wyjdziemy oknem Szerloku! No na co czekasz? Ubieraj się!
I własnie wtedy zrozumiałem, że moja przyjaciółka jest najbardziej szalona osoba na świecie.
Schodzenie z dachu nie było łatwą czynnością. Balansowanie tuż nad oczkiem wodnym w moim ogrodzie, należało do najstraszniejszych przygód w moim życiu.
- Gdzie właściwie idziemy? - zapytałem oglądając się przez ramię.
- Do Obsession. - odpowiedziała - Będzie tam ktoś ciekawy, zaufaj mi.
Przeciskając się przez tłum tańczących ludzi wreszcie dotarłem do baru. Zamówiłem szkocką dla mnie i dla Kate. Siedzieliśmy przy barze obserwując tańczących ludzi. Dziewczyny kręciły biodrami w rytm muzyki, a mężczyźni przyglądali im się, tańcząc niedaleko nich. Gdzieś w tłumie mignęła mi burza loków, więc szturchnąłem Kate z prośbą o pomoc w szukaniu. Mój wzrok nagle został nagrodzony. Harry tańczący wraz z Louisem. Harry miał zarzucone ręce na szyi Louisa i zmysłowo bujali się w rytm muzyki. Wypatrzenie samotnego faceta w pobliżu nich zajęło mi chwilę. Wstałem z krzesła przy barze i spojrzałem na swoje ubranie. Szare rurki nisko opuszczone i beżowa bluzka z wyciętymi mocno bokami idealnie prezentowała się na moim ciele. Tatuaż z henny zdobił mój kark. Swoją drogą, czy to nie żałosne, że moja przyjaciółka wpadła na taki pomysł ? Łapa lwa na karku. Idiotyzm...
Nie kwestionując już dłużej gustu Kate co do tatuaży, skierowałem się w stronę mężczyzny. Niech widzą co tracą.
Gdy tylko znalazłem się w polu widzenia mężczyzny delikatnie przygryzając wargę, ten natychmiast pojawił się koło mnie łapiąc moje biodra i dostosowywał ich rytm do swoich. Widząc Harrego i Louisa, którzy są dalej zajęci sobą musiałem zrobić coś, co bardziej zwróci ich uwagę. Mój partner nie był niesamowicie przystojny, ale nie był też najgorszy. Miał ciemne włosy i dwudniowy zarost. Jego oczy pociemniały i na twarz wkradł się uśmiech. Przybliżyłem nieco twarz do niego w celu pocałowania go, jednak moja głowa powędrowała w kierunku Harrego i Louisa, którzy oddalali się w stronę toalet. Całkowicie nie myśląc i improwizując nachyliłem się nad ucho towarzysza i mruknąłem tylko: - Chodźmy do toalety.
Widząc jego radość, wiedziałem, że dobrze zrobiłem. Nie chciałem uprawiać z nim seksu. Kierowała mną chęć zwrócenia na siebie uwagi pewnych dwóch przystojnych chłopaków.
Wpadając z impetem do łazienki pociągnąłem mojego towarzysza za kark miażdżąc jego usta w zachłannym pocałunku. Pchnąłem go w stronę jednej z kabin i słysząc tylko szepty: - Widziałeś? To był Horan! - wiedziałem, że to był najlepszy plan jaki kiedykolwiek miałem.
Zamykając kabinę przestałem całować chłopaka, na co ten patrzył na mnie nieco zbity z tropu. Najciszej jak umiałem wytłumaczyłem mu o co chodzi, na szczęście chłopak okazał się być w porządku i ku mojemu zdziwieniu miał niezły ubaw z tej zabawy i całkowicie mnie szokując uderzył ręką o kabinę i jęknął. Miałem ochotę wybuchnąć śmiechem, jednak chłopak zasłonił mi ręką usta.
- Jestem Niall. - przedstawiłem się.
- Zayn. - odpowiedział i uśmiechnął się do mnie.
No cukiereczki, kolejny rozdział za nami. Mam nadzieję, że się wam podoba. ; )
Serdecznie wam dziękuję za 3300 wyświetleń ! Będę się powtarzała co rozdział, ale naprawdę jesteście niesamowici !
Zachęcam do komentowania i obserwowania. To bardzo wiele dla mnie znaczy.